Wycinka drzew jest regulowaną ustawą o ochronie przyrody. Ten akt prawny porusza też kwestię zabiegów pielęgnacyjnych, czyli przycinania korony drzew. Ustawa nakłada karę grzywny na osobę/instytucję, która dopuściła się nielegalnego usunięcia drzewa. Mandat liczony jest od grubości pnia u nasady i wieku drzewa. W przypadku szlachetnych gatunków (jesion, dąb) taryfikator zaczyna się od 600 zł za każdy centymetr obwodu.
Przycinki pielęgnacyjne prowadzą firmy zajmujące się zielenią. Jednak fachowość ich usług budzi wiele wątpliwości. Często można się przekonać, że pracownicy nie mają pojęcia o przycinaniu korony drzewa. Jednak w tej sprawie ekolodzy i miłośnicy przyrody nie mogą nic zrobić. Za "pielęgnację", która już na pierwszy rzut oka wygląda na niekompetentną i szkodliwą dla drzewa, nie grozi żadna natychmiastowa kara. Ustawa o ochronie przyrody nakazuje odczekać trzy lata, by przekonać się o skutkach przecinki. Jeśli okaże się, że drzewo nie wypuściło nowych pędów i gałązek, na sprawcę przycinki pielęgnacyjnej nakładana jest kara - taka sama jak za nielegalne wycięcie (obwód plus wiek drzewa).
Bardziej ostre przepisy dotyczą wycinki drzew wzdłuż szlaków komunikacyjnych. Jeszcze cztery lata temu drogowcy albo kolejarze mogli usunąć drzewo, jeśli uznali, że niszczy bądź zagraża ono infrastrukturze drogowej lub kolejowej. Nie musieli pytać nikogo o zgodę. Obecnie obowiązuje bardziej zorganizowana wycinka drzew. Przepisy stanowią, że zgoda taka jest już wymagana.